Podwójne standardy. Gdy punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
Felieton Grzegorza Mieczkowskiego
W przestrzeni publicznej bardzo łatwo jest oceniać innych. Znacznie trudniej natomiast przyjąć pytania dotyczące własnych
Czasami jedna dyskusja w internecie pokazuje znacznie więcej niż tylko spór o pojedynczy materiał. Pokazuje sposób patrzenia na zasady, odpowiedzialność i to, czy te same kryteria stosujemy wobec wszystkich.
Punktem wyjścia tej sytuacji była publikacja na stronie „Sokołowskie Memy”, gdzie wykorzystano moją grafikę oraz informacje z mojego artykułu dotyczącego sprawy miejskiej strzelnicy.
Nie chodziło o sam fakt zainteresowania się tematem. Każdy ma prawo komentować wydarzenia i przedstawiać własne spojrzenie.
Chodziło o to, że przy wykorzystaniu mojego materiału zabrakło linku do artykułu, który przygotowałem.
Dlatego napisałem:
„Jeśli już używacie mojej grafiki i posługujecie się moim tekstem, to miejcie też odwagę dołączyć link do mojego artykułu, który napisałem na ten temat.”
Następnie sam zamieściłem link do publikacji, ponieważ – jak wskazałem – zabrakło go ze strony osób korzystających z mojego materiału.
Pod tym wpisem rozpoczęła się dyskusja, do której włączyła się Bożena Gontarz-Górzna, redaktor i właścicielka portalu „Życie Sokołowa”.
Rozmowa szybko zeszła na temat wykorzystywania zdjęć, praw autorskich i zasad, które powinny obowiązywać osoby publikujące treści.
W pewnym momencie Bożena Gontarz-Górzna napisała:
„Tak się robi ze złodziejami! Zapamiętaj sobie pseudredaktorze! Kradniesz cudze zdjęcia i podpisujesz jako swoje! Kiedyś złodziejom ucinało się ręce, później wsadzało do więzienia. Dziś udają… redaktorów.”
Na te słowa odpowiedziałem, przypominając sytuacje, w których – według mojej oceny – moje zdjęcia były wykorzystywane w publikacjach portalu „Życie Sokołowa”.
Napisałem:
„nie chcę tu wypominać pani redaktor ile razy użyła pani moich zdjęć czy pani też jest złodziejem ???”
W odpowiedzi Bożena Gontarz-Górzna napisała:
„Nie użyłam – poza jednym przypadkiem, gdy pana partyjni koledzy prosili o interwencję w sprawie niszczonych banerów partyjnych i przysłali mi zdjęcia, które podpisałam wg ustaleń z nimi.”
W dalszej części dyskusji odniosłem się do sytuacji, którą wskazywałem jako przykład odmiennego podejścia do podobnych spraw:
„no to jednak wypomnę pani kłamstwo, na przykład fotoreportaż z konkatedry, który usunęła pani dopiero po tym jak Monika Landzberg stwierdziła że pani mnie promuje.
Chce pani żebym dalej wymieniał ???
Pytanie czy pani jest złodziejem???”
Na to padła odpowiedź:
„To idź do sądu, zobaczmy, czy to było naruszenie praw autorskich… Trzeba mieć trochę w głowie wiedzy, sztuczna inteligencja wszystkiego nie ogarnie ;-)”
W dalszej części rozmowy zwróciłem uwagę na różnicę w podejściu do podobnych sytuacji:
„teraz nie widzisz naruszenia praw autorskich a gdy zgłaszałaś taki przypadek, gdy ja udostępniłem post Powiat Sokołowski, podobno z twoimi zdjęciami to żeś zgłosiła donos do meta że cię okradłem, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.”
Następnie ponownie pojawił się zarzut dotyczący korzystania z cudzych zdjęć:
„Jak się bierze cudze zdjęcia, to się podpisuje źródło. Rżniesz codziennie zdjęcia z samorządów i nie patrzysz, czyje są a podpisujesz jako swoje. zwykły złodziej….”
Odpowiedziałem:
„jakoś pod zdjęciami z konkatedry tego nie zrobiłaś ???
Czy jesteś złodziejem??”
Gdzie zaczyna się problem?
W tej całej dyskusji nie chodzi już tylko o jedną grafikę, jedno zdjęcie czy jeden artykuł.
Chodzi o sposób, w jaki oceniamy działania innych osób.
Każdy, kto publikuje informacje i zabiera głos publicznie, musi liczyć się z tym, że jego własne słowa i działania również mogą zostać ocenione.
Nie chodzi o to, kto napisze mocniejszy komentarz i kto będzie miał ostatnie słowo.
Chodzi o konsekwencję.
Bo jeśli wskazujemy innym, jakie zasady powinny obowiązywać, naturalne jest pytanie, czy sami jesteśmy gotowi stosować te same kryteria wobec siebie.
Zasady mają sens tylko wtedy, kiedy obowiązują niezależnie od tego, kogo dotyczą.
I być może właśnie to jest najważniejsza refleksja po tej dyskusji – zanim ocenimy innych, warto zastanowić się, czy sami chcielibyśmy być oceniani według tych samych zasad.
Sokołów Podlaski w Obiektywie
ImperiumPress
Grzegorz Mieczkowski


