Sokołów Podlaski, 46 Zaduszki Jazzowe, wieczór pełen muzyki, emocji i smaków.
Sokołów Podlaski po raz kolejny stał się Mazowiecka stolicą jazzu. W dniu 8 listopada w Sokołowskim Ośrodku Kultury odbyły się 46. Zaduszki Jazzowe wydarzenie, które od dekad gromadzi miłośników muzyki improwizowanej, dobrego brzmienia i wyjątkowej atmosfery.
Francuski początek.
Pierwsza część wieczoru należała do French Jazz Project. Zespołu polskich muzyków jazzowych, którzy zabrali publiczność w niezwykłą podróż do Francji. Wśród dźwięków paryskich ulic, kawiarnianych melodii i artystycznych zaułków zabrzmiały nowe interpretacje utworów legend francuskiej sceny, takich jak Édith Piaf, Yves Montand, Serge Gainsbourg czy Juliette Gréco. Publiczność reagowała entuzjastycznie, między delikatną improwizacją a swingującym rytmem czuć było klimat Paryża sprzed lat. Koncert odbył się w ramach cyklu „Swing Club na Mazowszu”, organizowanego przez Mazowiecki Instytut Kultury we współpracy z Sokołowskim Ośrodkiem Kultury.
Włodek Pawlik Trio magia światowego jazzu w Sokołowie.
Drugi koncert tegorocznych Zaduszek to występ Włodek Pawlik Trio – zespołu prowadzonego przez jednego z najwybitniejszych polskich pianistów jazzowych, laureata nagrody Grammy. Pawlik, wraz z towarzyszącymi mu muzykami, stworzył wieczór, w którym liryzm, energia i improwizacja połączyły się w jedną muzyczną opowieść. Na scenie zabrzmiały utwory z różnych okresów działalności formacji od kultowego „Standards Live” po fragmenty projektu „Night in Calisia”, za który artysta zdobył międzynarodowe uznanie. Wspomniano także o nadchodzącej premierze nowego albumu „Standards – 28 years later”. Publiczność nagrodziła muzyków owacjami na stojąco, a wielu uczestników nie kryło wzruszenia – to był wieczór, który na długo zapadnie w pamięci.
Nula Stankiewicz i poetycki finał.
Zwieńczeniem 46. Zaduszek Jazzowych był recital Nuli Stankiewicz „Idź swoją drogą”, poświęcony twórczości Jonasza Kofty. Wraz z mistrzem gitary Januszem Stroblem, saksofonistą Piotrem Baronem, kontrabasistą Pawłem Pańtą i perkusistą Sebastianem Frankiewiczem, artystka przeniosła słuchaczy w świat pełen poezji, humoru i refleksji. Kofta, jak przypomniała Nula, pisał o codzienności z uśmiechem i czułością, a jego teksty do dziś zachwycają świeżością. Jazzowe aranżacje klasycznych utworów spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem publiczności, która po raz kolejny wypełniła salę po brzegi.
Smaki, które dopełniły dźwięki.
Nie tylko muzyka, ale i smak towarzyszyły tegorocznym Zaduszkom. Dzięki Cateringowi „Smacznie i Syto”, uczestnicy mogli skosztować wykwintnych przekąsek, lekkich, eleganckich i idealnie komponujących się z atmosferą wieczoru. Jak podkreślali uczestnicy, jazz, światło i małe kulinarne przystanki między koncertami stworzyły niezwykle przytulny klimat.
Tradycja, która trwa.
Zaduszki Jazzowe w Sokołowie Podlaskim to nie tylko koncerty, lecz także spotkania pokoleń artystów i słuchaczy, wymiana emocji i wspólne przeżywanie muzyki. Po raz kolejny okazało się, że jazz ma w Sokołowie wyjątkowy dom, miejsce w którym historia spotyka się z nowoczesnością, a artystyczna pasja łączy ludzi.
Organizatorzy już zapowiedzieli kolejną edycję wydarzenia. 47. Zaduszki Jazzowe powrócą za rok i z pewnością znów przyniosą wiele niezapomnianych chwil.
Grzegorz Mieczkowski.


