Teatr jednego aktora, który zachwycił Sokołów Podlaski.
W sali widowiskowej Sokołowski Ośrodek Kultury odbył się wyjątkowy wieczór teatralny. Monodram „Jak to było naprawdę” w wykonaniu Sławomir Holland przyciągnął publiczność spragnioną ambitnego teatru słowa – i w pełni spełnił jej oczekiwania.
Spektakl, oparty na opowiadaniu Antoni Słonimski, przeniósł widzów do realiów gomułkowskiego PRL-u – świata absurdów, biurokratycznych paradoksów i codziennych iluzji, które pomagały oswoić trudną rzeczywistość. Jednak to nie tylko literacki pierwowzór stanowił o sile tego wieczoru. Największym atutem okazała się kreacja aktorska.
Sławomir Holland stworzył na scenie pełnowymiarowy świat, operując wyłącznie słowem, gestem i emocją. Jego interpretacja była precyzyjna, wyważona i niezwykle sugestywna. Aktor z ogromnym wyczuciem łączył komizm z nostalgią, ironię z czułością, a lekkość narracji z głęboką refleksją. Widzowie mogli śmiać się z absurdów minionej epoki, by po chwili zatrzymać się w zadumie nad uniwersalnością przedstawionej historii.
Monodram – forma wymagająca zarówno dla artysty, jak i dla odbiorcy – w Sokołowie stał się prawdziwym świętem teatru. Holland przez cały spektakl utrzymywał znakomity kontakt z publicznością, budując napięcie i prowadząc widzów przez kolejne warstwy opowieści. Każde słowo wybrzmiewało z pełną świadomością, a każda pauza miała znaczenie.
Publiczność nagrodziła artystę długimi, gorącymi brawami. Po zakończeniu przedstawienia w foyer dało się słyszeć entuzjastyczne komentarze – widzowie podkreślali aktualność przesłania oraz mistrzostwo wykonania. Wiele osób zwracało uwagę, że spektakl nie tylko bawił, ale przede wszystkim skłaniał do refleksji nad mechanizmami społecznych złudzeń i potrzebą wiary w „coś więcej”.
Wieczór w Sokołowskim Ośrodku Kultury pokazał, że ambitny teatr słowa wciąż ma swoją wierną publiczność. Spotkanie z twórczością Antoniego Słonimskiego w interpretacji Sławomira Hollanda było dowodem na to, że klasyka literatury – odpowiednio odczytana i podana z pasją – pozostaje żywa i poruszająca.
Po spektaklu miałem okazję porozmawiać z panem Sławomirem Hollandem. W bezpośredniej rozmowie artysta podkreślił, jak ważne są dla niego spotkania z publicznością w mniejszych ośrodkach kultury, gdzie jak zaznaczył „kontakt z widzem jest bliższy i bardziej prawdziwy”.
To właśnie w tej rozmowie aktor zdradził, że jeśli uda się dopiąć wszystkie kwestie organizacyjne, jesienią 2026 roku planuje powrócić do Sokołowa Podlaskiego z nowym spektaklem. Bardzo bym chciał tu wrócić. To miasto ma świetną publiczność, powiedział.
To był wieczór, który na długo pozostanie w pamięci sokołowskich widzów, w którym scena stała się przestrzenią wspólnego przeżycia, refleksji i prawdziwej artystycznej emocji.
Sokołów Podlaski w Obiektywie
ImperiumPress
Grzegorz Mieczkowski


